Zamiatarki
Klamka jest to ruchoma, zwykle wykonana z metalu lub plastikowa rączka przy zamku u drzwi lub okna, służąca do ich otwierania i zamykania. Jest sprzężona mechanicznie z zasuwą, wysuwającą się z drzwi do futryny i blokującą ich otwarcie. Najczęściej w jej mechanizmie umieszczona jest sprężyna, która wymusza położenie zasuwy w pozycji wysuniętej. Klamka stanowi dźwignię umożliwiającą pokonanie oporu tej sprężyny, wsunięcie się zasuwy i odblokowanie otwarcia. Klamki
samego siebie. Tutaj należy się zastanowić, czy bierzemy pod uwagę tylko poziom szkodliwości społecznej czynu, bo jeśli tak, to na oszukiwaniu siebie teoretycznie nikt inny poza nami nie cierpi, choć z drugiej strony oszustwo pozostaje oszustwem... Obawiam się, że pomimo tego, co oglądamy wokół, nie istnieje takie pojęcie, jak kicz w tradycji. Ponieważ każde, nawet najbardziej kiczowate przedsięwzięcie, związane z ludzką kulturą może zostać podsunięte pod tradycję.
mi się, że jest to walka z góry przegrana. W końcu czymże byłoby dobro, gdyby nie było zła? Czym byłoby piękno, gdyby nie było brzydoty? I w końcu czym byłaby sztuka, gdyby nie było "antysztuki" (tj. kiczu)? Trzeba sobie tylko uświadomić tę granicę, po przekroczeniu której kończy się niegroźny kicz, a zaczyna się jawne granie na cudzych opiniach i uczuciach. Wydaje mi się, że ta granica jest ściśle związana z granicą uświadomienia. Dopóki człowiek Zamiatarki tandetę w niewiedzy, Lekarka przyjemna laicko stwierdza dobre przekonania.
samego siebie. Tutaj należy się zastanowić, czy bierzemy pod uwagę tylko poziom szkodliwości społecznej czynu, bo jeśli tak, to na oszukiwaniu siebie teoretycznie nikt inny poza nami nie cierpi, choć z drugiej strony oszustwo pozostaje oszustwem... Obawiam się, że pomimo tego, co oglądamy wokół, nie istnieje takie pojęcie, jak kicz w tradycji. Ponieważ każde, nawet najbardziej kiczowate przedsięwzięcie, związane z ludzką kulturą może zostać podsunięte pod tradycję.
mi się, że jest to walka z góry przegrana. W końcu czymże byłoby dobro, gdyby nie było zła? Czym byłoby piękno, gdyby nie było brzydoty? I w końcu czym byłaby sztuka, gdyby nie było "antysztuki" (tj. kiczu)? Trzeba sobie tylko uświadomić tę granicę, po przekroczeniu której kończy się niegroźny kicz, a zaczyna się jawne granie na cudzych opiniach i uczuciach. Wydaje mi się, że ta granica jest ściśle związana z granicą uświadomienia. Dopóki człowiek Zamiatarki tandetę w niewiedzy, Lekarka przyjemna laicko stwierdza dobre przekonania.